Jerzy Andrzejewski „Bramy raju”. O treści

[…] objawił mi Bóg wszechmogący, aby wobec bezdusznej ślepoty królów, książąt i rycerzy dzieci chrześcijańskie okazały łaskę i miłosierdzie dla miasta Jerozolimy, które jest w rękach pogańskich Turków, ponieważ ponad wszelkie potęgi na ziemi i na morzu ufna wiara oraz niewinność dzieci największych dzieł może dokonać […]

Podczas spowiedzi czworga dzieci, przewodniczących całej pielgrzymce, okazuje się jednak, że ta niewinność jest fikcją. Szczytna idea przekształca się w momencie w wynik ludzkich namiętności. Z jednej strony czwórka bohaterów, którzy powiązani skomplikowanymi cielesno-miłosno relacjami tworzą fałszywą nadzieję. Z drugiej stary spowiednik, który z młodości i niewinności pątników czerpie siły i w tym celu sam się oszukuje, „nie kłamstwa, lecz prawda zabija nadzieję” pomyśli tuż przed śmiercią.

Bramy raju napisane w momencie rostania Andrzejewskiego z komunizmem są oceniane jako jedna z jego powieści rozrachunkowych. Niezaprzeczalnie tak jest. Autora interesuje problem tworzenia się idei i sposób ich istnienia. Pokazuje jak nawet najszczytniejsze idee, skażone elementem ludzkim, okazują się być czymś zupełnie innym.

Jednak równie ciekawe jest w powieści Andrzejewskiego jego freudowskie zainteresowanie ludzką seksualnością, przeżywaniem emocji, procesem sublimacji (o którym pisał właśnie Freud), czyli przeniesieniem pragnień zaspokojnenia fizycznego, na wyższy cel (często celem tym była właśnie sztuka). Interpretacja taka zakładałaby odczytanie dziecięcej krucjaty jako sublimacji niespełnienia miłości homoseksualnej Jakuba z Cloyes wobec hrabiego Ludwika, który to właśnie zaraża młodego pasterza ideą krucjatych niewinnych.

Advertisements

About this entry